„KRAJ, NA KTÓRY BÓG SIĘ ROZGNIEWAŁ”

Rok 530 n.e., Kartagina, Afryka Północna. Dawna stolica punickiego mocarstwa, zniszczonego przez Rzymian, zostaje w 439 r. podbita przez Wandalów i Alanów. Teraz jednak, niecałe sto lat później, „barbarzyńskie” królestwo chwieje się w posadach targane wewnętrznymi konfliktami i szarpane podjazdowymi wojnami. Tymczasem, w prowincjonalnej Hipponie życie biegnie swoim własnym rytmem lokalnych intryg i drobnych romansów. Naczelnik Beketar lawiruje między poezją, a kobietami, bezskutecznie starając się unikać polityki, wyzywająca Brunfrida próbuje być lwicą pośród wilków, a ambitny Alamund konsekwentnie wspina się po szczeblach władzy. Ale już niedługo. Wkrótce pradawne moce i brutalna polityka upomną się o swoje.

 Żadna historia nigdy się nie kończy… ani nigdy się nie rozpoczyna. Bohaterowie skądś przyszli (ci, którym się udało) i dokądś zmierzają (ci, którzy przeżyli). I ani oni, ani świat dokoła nich, nie są tacy sami na początku i na końcu drogi.

II cz. cyklu „Wandalasunta” opowiada o czasach ponad 20 lat wcześniejszych od tych, o których czytaliście w „Ostatnim lecie Wandalów”. Ich afrykańskie królestwo stoi na progu katastrofy, przyszły komes Ritigern jest jeszcze dzieckiem, przyszły krak Alamund dopiero pnie się po szczeblach władzy, a nowi bohaterowie pokazują, że pewne sprawy są wieczne i wąż nie bez powodu połyka własny ogon.

Książka ma swoją premierę… tutaj, w trochę zapomnianej dziś formule powieści w odcinkach. Kolejne odcinki (zapowiedziane na Facebooku) będą ukazywały się tu regularnie (?), a czytelniczki i czytelnicy zyskają przestrzeń na osuszenie w międzyczasie mokrych od łez wzruszenia chusteczek.

Na koniec cała książka zostanie prawdopodobnie udostępniona w całości (z mapami, dodatkami itp.) w formie e-booka, o ile tylko rozpracuję wszystko od strony „technicznej”. 🙂

Zapraszam!

(UWAGA! Tekst może zawierać treści nieodpowiednie dla czytelników poniżej… hmm… powiedzmy, 16 roku życia. Przynajmniej tak sądzę po obejrzeniu paru seriali 16+, w których płyną wiadra krwi i innych płynów ustrojowych. Dzisiejsza młodzież tak szybko dorasta… 😉 )


WSTĘP

Skąd germańscy Wandalowie w Afryce Północnej? Prawdopodobnie głównie z terenów dzisiejszej centralnej i południowej Polski między Wisłą, a Odrą. Na początku V w. n.e. pojawiające się dotąd na marginesie dziejów plemiona Wandalów opuściły północne peryferia znanego świata, by wspólnie ze sprzymierzeńcami szukać niepewnego szczęścia na terenach Cesarstwa Rzymskiego. […]

ODCINEK I

w którym, na początek części I pt. „Miłostki i sztuka kochania”, w niezbyt miłych okolicznościach poznajemy starego boga i jego kapłankę, a także Beketara – miłośnika poezji i pornografii – oraz Brunfridę, która za poezją nie przepada. Oprócz tego, niewielka widokówka z Hippo Regius, krótkie wprowadzenie w bieżącą sytuację polityczną królestwa i równie krótka wycieczka za miasto, która niespodziewanie przedłuża się za sprawą religijnych fanatyków. Dzięki czemu, spotykamy także sympatycznego Theuderyka, który zarządza śmiertelną szarżę przez zaczarowany ogród.

ODCINEK II

w którym bohaterowie ratują niejakiego Godagisa (którego nie trzeba lubić, lecz warto zapamiętać) i jego rodzinę, za co Beketar ma pewne nieprzyjemności (przyjemności również). Brunfrida stara się po swojemu naprawiać relacje rodzinne, a śledztwo w sprawie zaginionych dzieci zdaje się w końcu ruszać z miejsca. A także o tym, że ogniste anioły z mieczem nigdy nie wróżą niczego dobrego, zaś starzy bogowie są jak delta Nilu (nie, wcale nie zamuleni i śmierdzący).

ODCINEK III

w którym podglądamy zakazane, hermetyczne praktyki gnostyków (albo gnostyckie praktyki hermetyków) i poznajemy zadziorną lecz uroczą kuzynkę Walasindę, którą Beketar − ku wściekłości Brunfridy − chętnie by zaaresztował. A oprócz tego, o urokach kartografii, o czających się w głębinach wielogłowych bóstwach i o tym, jak dawne opowieści odchodzą w zapomnienie, co bywa nazywane postępem.

ODCINEK IV

w którym Beketar i Brunfrida zachowują się jak bohaterowie komedii Plauta, Farager pokazuje, co to znaczy być prawdziwym komesem i nareszcie spotykamy Alamunda, o którym wszyscy mówili. A także o ciekawych spotkaniach, jakie mogą przytrafić się po pijaku − czy to zataczającym się po mieście, czy to sikającym pod murem − oraz o tym, że „Miłostki i sztuka kochania” czasem prowadzą do tragedii − na zakończenie nieco frywolnej części pierwszej pod wyżej wymienionym tytułem.

ODCINEK V

w którym dawne moce rosną w siłę, starzy bogowie obrastają słoniną, a do kompletu kłopotów dochodzi morderstwo (a nawet − choćby cel uświęcał środki − dwa), w związku z czym dostajemy również krótki wykład o truciznach. Oraz o tym (jakby ktoś jeszcze nie wiedział), że zadając się nieostrożnie z niewłaściwymi kobietami, łatwo wpaść w pułapkę. To na początek części drugiej, w której prawie wszyscy (czy chcą, czy nie) przechodzą „Metamorfozy” − bo taki też jest jej tytuł.

ODCINEK VI

– krótki, lecz bogaty w wydarzenia – w którym zbiera się tłum i zagęszcza się atmosfera, mnożą się trupy i podejrzenia, a nad miastem zbierają się czarne chmury. Można by powiedzieć „cisza przed burzą”, gdyby nie ten szczęk broni, jęki rannych i trzask pękających kości. A Beketar – raz nad ziemią, raz pod ziemią – niezmiennie (i wciąż z tych samych powodów) pakuje się w tarapaty.

ODCINEK VII

w którym problemy roją się jak muchy (i na odwrót), a Beketar bierze się w końcu do roboty, co i tak przestaje mieć znaczenie w obliczu niespodziewanego trzęsienia ziemi na dworze. W związku z czym, wszyscy próbują ratować swoje głowy i nawet Trójca Święta okazuje się drobiazgiem, a Historia zastanawia się, jak to wszystko w niej kiedyś zapiszą. Przy okazji dowiadujemy się również, skąd biorą się tradycyjne wartości.

ODCINEK VIII

w którym poznajemy (niezbyt skomplikowany) mechanizm zmian politycznych i (równie proste) zasady powożenia ludzkimi namiętnościami, zaś Brunfrida „nieprzeprasza” się z córką. A potem niespodziewanie wszystko – anioły i demony, agenci i porywacze – a przede wszystkim, ku własnemu zaskoczeniu, Beketar, wylatuje w powietrze. Tak kończy się część II pt. „Metamorfozy”.

ODCINEK IX

w którym od ostatnich wydarzeń minęły dwa lub trzy lata i, zgodnie z tytułem części III i ostatniej, zaczynają się „Żale”. Gorzkie i długie, bo tytuł zobowiązuje, jednak nie nadmiernie, ponieważ historia powszechna nie czeka, aż przestaniesz marudzić. I nawet na niespokojne sny nie ma już zbyt wiele czasu, ponieważ nadciąga wielka wojna! A poza tym, jeszcze na chwilę spotykamy uroczą kuzynkę Walasindę.

ODCINEK X

w którym Beketar wraca nad tę samą rzekę, w której kiedyś pływał, a w której upłynęło już dużo wody i nic nie jest już takie jak było. Jedni piją, inni pokutują, a młody Ritigern (tak, ten sam) poznaje nową lekturę.

ODCINEK XI

– przedostatni − w którym Beketar wyrusza w podróż do samej Kartaginy, a dociera dalej, niż się spodziewał (w tym, choć anonimowo, na karty kroniki Prokopiusza z Cezarei). Nad królestwem zbierają się czarne chmury, a burza przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. Oprócz tego, krótkie rozważania o luksusie niezależności i składaniu obietnic, parę postaci i wydarzeń historycznych oraz wspaniałe krajobrazy, kostiumy i dekoracje (to był najdroższy ze wszystkich odcinków ;)). A przy okazji zdradzam znakomity sposób na zachęcenie dzieci do jedzenia kaszki.

ODCINEK XII

w którym wszystko pięknie się wali, ostatnia bitwa jest zacięta, ginie najbardziej niewinna osoba i na dodatek ktoś próbuje jeszcze bardziej skomplikować Beketarowi życie rodzinne, podczas gdy ten rozważa, jak to ciężko być królem oraz kto tu jest skorpionem, a kto żabą. Po czym pierścień z wężem zmienia właściciela (przecież musiał) i następuje nieuchronny KONIEC, w którym, wyjątkowo, większość bohaterów nie ginie. Przynajmniej nie tak od razu.

POSŁOWIE

o charakterze historyczno-socjologicznym. 🙂